Tym razem nie będzię programistycznie. Tym razem poruszę kwestię polityczną, a mianowicie organizacji Igrzysk Olimpijskich w Pekinie - ostoi władz, najpotężniejszego, komunistycznego kraju na świecie. Kraju, okupującego inny kraj. Tybet został anektowany przez Chiny w 1949, a dzisiaj próbuje odzyskać niepodległość, tak samo jak kiedyś Polska. Nam się udało, czy możemy teraz nie pomóc im? Miliony Tybetańczyków czeka na naszą pomoc. Oni nie potrzebują naszych wojsk czy żółnierzy. My musimy zwrócić na nich uwagę świata. Jak w anegdotycznym “efekcie motyla” - jeśli my “zatrzepoczemy skrzydłami” w Tybecie nastąpi huragan. To pewne.
Jak pomóc?
Tak samo jak Lanooz, Hazan(antyweb), Tomasz Topa, Bartek Raciborski(webstop), Dominik Kaznowski, Fanatyk(Polski Blogger), Ninaque, Matesky (ireporter), Adam Klimowski, Bobiko (my notebook) i wielu innych. Wejdź na stronę freetibet.pl/ i wstaw ich baner na swój blog czy stronę. Nie oglądaj igrzysk! Niewiele kilometrów toczyć się będą krwawe igrzyska. Nie kupuj “chińszczyzny” ani produktów sponsorów Igrzysk. To wystarczy. Na prawdę.